środa, 25 listopada 2015

Osiem drużyn w historii piłki nożnej zdołało zwyciężyć rozgrywki Pucharu Anglii nie występując w tym czasie w rozgrywkach angielskiej ekstraklasy. Historie które część z was tworzy pewnie w FIFIE czy Football Menagerze miały swoje miejsce naprawdę, a u nas będziecie mogli przeczytać o każdej z osobna. Na pierwszy ogień drużyna, która wygrywając FA Cup, nie była nawet członkiem Football League.

Kiedy w 1882 roku formował się Tottenham działał głównie na polu meczów towarzyskich i turniejów w okolicach Londynu, utrzymując status amatorów. Kiedy w 1888 roku powstawała Football League skupiała w swoich szeregach głównie kluby z centralnej i północnej Anglii, pozostawiając kluby z południa zdane na siebie. Żeby usystematyzować rozgrywki na południu kraju, powołano do życia Southern League, która wkrótce zmieniła się w profesjonalną ligę, a Spurs dołączyli do niej w 1896 roku. Piłkarze Tottenhamu szybko wywalczyli sobie wysoką pozycję w lidze, a w sezonie 1899/00 zajęli w niej pierwsze miejsce. Do przyszłorocznej edycji Pucharu Anglii przystępowali więc jako mistrzowie Southern League.

Spurs walczyli o obronę tytułu w lidze, a 9 lutego 1901 roku rozpoczęli swoją przygodę w rozgrywkach FA Cup. W pierwszej rundzie przyszło zmierzyć się z zespołem, który dawniej podziwiali i kilka sezonów wcześniej przyjęli ich barwy, a dokładnie rok wcześniej odpadli z nimi w tej samej rundzie pucharu. Preston North End byli wtedy klubem z First Division, a Tottenham pałał rządzą rewanżu. Wiadome było, że nie będzie jednak łatwo i to Preston przez dłuższą część meczu prowadziło, aż wreszcie Sandy Brown zdołał wyrównać na 1:1 i doprowadzić do powtórzenia spotkania. Powrót kapitana Johna Jonesa po długiej kontuzji bardzo pomógł drużynie, która po hat tricka wspomnianego już Browna i golu Johna Camerona rozniosła Preston 4:2 i zapewniła sobie awans do następnej rundy rozgrywek.

Jeżeli ktoś liczył na łatwiejszego rywala to srogo się przeliczył. Kolejnym rywalem na drodze Tottenhamu okazał się być zespół Bury, obrońca tytułu, który rok temu w finale pokonał rywala Spurs z Southern League - Southampton. Faworyci od początku wzięli się do roboty i już w pierwszych minutach spotkania zdołali objąć prowadzenie. 23 lutego ponad 20 tysięcy ludzi na White Hart Lane zobaczyło jednak kolejny wspaniały popis Sandy'ego Browna, który najpierw wyrównał stan meczu, a następnie dobił rywali czym zabrał swój zespół do kolejnej rundy FA Cup.

Trzecia runda to starcie z jedyną oprócz Spurs drużyną "spoza ligi" czyli Reading. Mimo, że rywal na pozór mniej wymagający to nie obyło się bez problemów, ponieważ to gospodarze objęli prowadzeni i kontrolowali przebieg meczu. Tottenhamowi udało się jednak wyrównać, a do bramki trafił niezawodny Sandy Brown, czym doprowadził do rewanżu. Na własnym stadionie Spurs dokonali tego, czego można było się spodziewać od samego początku i odprawili Reading z bagażem trzech goli, które padły autorstwa Copelanda i dwukrotnie Browna. Półfinał stał się faktem, a wszyscy zaczęli poważnie zastanawiać się czy Spurs są w stanie sięgnąć po trofeum?

W półfinale Tottenham na Villa Park miał zmierzyć się z West Bromwich Albion, a w drugim spotkaniu Sheffield United podejmowało Aston Villa. Mimo że do przerwy na Villa Park utrzymywał się wynik remisowy, fani zobaczyli prawdziwy grad bramek, a wszystkie padły udziałem jednego piłkarza, bohatera tego turnieju Sandy'ego Browna, który trafił do siatki WBA aż czterokrotnie w drugiej części spotkania i powiększył liczbę swoich goli w Pucharze aż o 12! Tottenham zdeklasował rywali 4:0 i mógł spokojnie oczekiwać na wynik powtórzonego meczu między Sheffield, a Aston Villa. Jak się później okazało, bilet do Crystal Palace zapewniło sobie Sheffield United.


Pogromcy gigantów dotarli do finału, ale mało kto spodziewał się, że mogą wygrać po raz kolejny. Spotkanie finałowe obserwowało z trybun aż 114,815 osób, a sytuacja Spurs okazała się być bardzo trudna, ponieważ Sheffield szybko objęło prowadzenie. Na posterunku był jednak Sandy Brown, który w 25 minucie wyrównał strzałem z rzutu wolnego, a kilka minut po przerwie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kilka minut później United zdołało wyrównać, po ogromnej pomyłce sędziego, który uznał bramkę, która nigdy nie padła, a sędzia liniowy sygnalizował rzut rożny. Dziwna decyzja doprowadziła do powtórzenia meczu, a rewanż ten miał rozegrać się w Boltonie. na obiekcie Bolton Wanderers pojawiło się jedynie 21 tysięcy widzów, co po części było spowodowane dużymi cenami za kolej. Spurs przeważali, ale to Sheffield zdołało zdobyć pierwszą bramkę, na co wcale się nie zanosiło. To był jednak wieczór Spurs, co potwierdził w 55. minucie John Cameron zdobywając bramkę wyrównującą. Później dwie doskonałe szansy zmarnował Brown, ale na szczęście na 15 minut przed końcem na prowadzenie wyprowadził ich Tom Smith. Bohater turnieju nie mógł pozostać bierny i na siedem minut przed końcem Brown dobił rywali, zapewniając Tottenhamowi pierwszy Puchar Anglii w historii, pierwszy i jedyny dla klubu "bez ligi". 

Bohater Tottenhamu Sandy Brown zdobywał bramkę w każdej rundzie tego turnieju, a jego licznik zatrzymał się na 15 arcyważnych trafieniach. Do dzisiaj jest to rekordowa liczba trafień w tych rozgrywkach. Po meczu fani Tottenhamu wybiegli na boisko i razem z drużyną świętowali sukces, najpierw w Boltonie, a następnie na zwycięskiej paradzie już w domu, kiedy pierwszy raz trofeum FA Cup zostało przywiezione do Londynu. Dokonali tego piłkarze Tottenhamu, na czele z niesamowitym Sandym Brownem.

Next
This is the most recent post.
Previous
Starszy post

0 komentarze:

Prześlij komentarz